Hej! Dzisiaj tak jak w tytule instrukcja na stworzenie swojego własnego błyszczyku o pięknym kolorze. Mój zrobiłam wczoraj i przelałam go do pustej już puderniczki z lusterkiem. Wygląda tak:


CO BĘDZIE NAM POTRZEBNE?
  1. Szminka dowolnego koloru (takiego koloru będzie nasz błyszczyk)
  2. Wazelina lub olej kokosowy (w moim przypadku użyłam oleju)
  3. Pojemniczek, do którego wlejecie gotowy błyszczyk
  4. Coś małego do mieszania
  5. Duża łyżka
  6. Świeczka
TO DO DZIEŁA!
  1. Ścinamy odrobinę naszej wybranej szminki (możecie ściąć delikatnie na skos aby lepiej wam się później nią malowało) 
  2. Nabieramy/wyciskamy odrobinę (w zależności jak duży jest wasz pojemniczek, w moim przypadku było to ok 1/2 małej łyżeczki) oleju kokosowego/wazeliny
  3. Kładziemy wszystko na dużej łyżce
  4. Zapalamy świeczkę (najlepiej mały podgrzewacz gdyż nie daje zbyt dużego płomienia)
  5. Nad świeczkę unosimy naszą łyżkę z wcześniej przygotowanymi "składnikami" i powoli mieszamy jakimś małym przyrządem (może być metalowy pilniczek) ale nie za długo aby błyszczyk się nie zagotował
  6. Kiedy otrzymaliśmy jednolitą konsystencję gasimy świeczkę i pewnym ruchem wlewamy nasz błyszczyk do pojemniczka
  7. Odstawiamy na ok 10-15 minut do lodówki./zamrażalki do zastygnięcia
  8. Cieszymy się naszym własnym błyszczykiem :)
 Błyszczyk możecie dowolnie komponować, mieszać ze sobą szminki różnych kolorów, dodawać odżywcze witaminy, olejki zapachowe, co tylko wam się pomarzy ALE! tak aby nie zmieniło to konsystencji po zastygnięciu. Do aplikacji używajcie pędzelka lub palucha^^ Możecie również wlać wasze błyszczyki do pustych opakowań po szminkach i stworzyć z nich błyszczyk:) Moje kolorki prezentują się tak: 

Mam nadzieję, że pościak wam się spodobał i spróbujecie swoich sił w tworzeniu swoich perełek :)
Pochwalcie się!

Do następnego! xox 

Cześć! W dzisiejszym poście biorę pod lupę matowe pomadki Velvet Matte, konturówki Dream Lips Lipliner oraz Classics Waterproof Lipliner firmy Golden Rose. 
Jeśli wciąż się wahasz przed kupnem to zapraszam do krótkiej recenzji :)

Moja opinia:
Swoją pierwszą pomadkę z serii Velvet Matte zakupiłam w październiku 2014 roku tuż przed weselem znajomych. Czerwony kolor były moim marzeniem, ponieważ nigdy nie malowałam ust mocnymi odcieniami. Po przeczytaniu wielu dobrych opinii na ich temat kupiłam ja bez wahania. Był to nr 17, boska matowa czerwień jakiej było mi trzeba na dodatek w promocji za 8,90zł :) Z biegiem czasu w mojej kosmetyczce nazbierało się 5 pomadek i 5 konturówek dobranych pod ich kolor ale z chęcią przygarnęłabym więcej. Cudowna kolorystyka Golden Rose towarzyszy mi prawie za każdym razem kiedy wychodzę poza dom. Co do konturówek są naprawdę świetne, idealnie utrzymują szminkę we właściwym miejscu, nie rozmazuje się i w ich asortymencie znajduje się duża gama kolorów. Jedynym minusem może być fakt, iż może trochę wysuszać usta. Cena konturówki to 5-7zł. Przejdźmy teraz do pomadek, na ich temat rozpisze się bardziej szczegółowo :)
Plusy:
- Cena (10,90zł)
- Mocno napigmentowana
- Równo się ściera (podczas picia, jedzenia)
- Trwała nawet do 8h
- Piękne czerwone opakowanie
- Matowe wykończenie
- Kremowa konsystencja
- Duża gama kolorystyczna
- Idealnie wyprofilowany sztyft, który ułatwia malowanie bez konturówki (przynajmniej na początku)

Minusy:
- Słaba dostępność (brak produktów w drogeriach, dostępne przez internet i w galeriach na "wyspach" z kosmetykami)
- Uwydatnia suche skórki (przed nałożeniem wskazany peeling ust i ich nawilżenie)

Jak widać plusów jest naprawdę bardzo dużo. Jak na matową pomadkę za taką cenę spełnia swoją rolę w 100% . Poniżej pokażę wam jak wygląda moje 5 kolorów pomadek i 5 kolorów konturówek (wl-Classics Waterproof Lipliner, dl- Dream Lips Lipliner).


Mam nadzieję, że wy także je pokochacie lub może już posiadacie w swoich kosmetyczkach którąś z nich? :)

Do następnego! xoxo 



Cześć! Dzisiaj chciałabym zejść troszkę na temat pielęgnacji moich brwi i rzęs. Od jakiegoś czasu mam strasznego fioła na punkcie brwi i długich rzęs. Każdego dnia (tak! każdego!) staram się depilować zbędne włoski na łuku brwiowym. Moje brwi nie są może jakieś perfekcyjne ale patrząc wstecz, kiedy to moja starsza siostra pierwszy raz je wydepilowała na cieniutkie paseczki to mają naprawdę idealny kształt :D Szperając po internecie natrafiłam na zagraniczną youtuberkę o przepięknych, długich rzęsach prawie po brwi. Postanowiłam przeszperać jej kanał i natrafiłam na filmik o jej pielęgnacji. Uznałam, że a co tam zawsze można spróbować. Tak więc powstała taka oto miksturka mojego wykonu:

Skład jest bardzo prosty, są to pomieszane 3 oleje (kokosowy,rycynowy i arganowy). Olej kokosowy i arganowy natrafiłam u tego samego sprzedawcy na allegro. Cena takiego oleju kokosowego w słoiczku 250 ml to ok 15 zł, a koszt 10 ml buteleczki oleju arganowego to ok 10 zł. Olej rycynowy zakupiłam w aptece (jest ogólnodostępny w każdej aptece) nie pamiętam ile kosztował ale jest naprawdę bardzo tani. Olej kokosowy ze względu na swoją konsystencję należy ogrzać aby się rozpuścił. Następnie wszystkie oleje mieszamy ze sobą. Co do proporcji to mierzę na oko, zależy od pojemniczka, w którym będziecie przechowywać miksturkę. Ja wlewałam mniej więcej po tyle samo kokosowego i rycynowego, a arganowego parę kropelek. Ja swoją wlałam po oczyszczonym pudełku kremu NIVEA oraz do szklanej buteleczki po prefumetce z AVONU.
Gotowy olejek kiedy jest zastygnięty (zdjęcie 1) nanoszę palcem na rzęsy i brwi lub w wersji płynnej (zdjęcie 2) czystą szczoteczką (może być wyczyszczona po starym tuszu do rzęs).

Jakie są moje efekty po regularnym używaniu?
1. BRWI:
-mocniejsza struktura włosków
-pięknie się błyszczą
-szybciej rosną
-są ciemniejsze

2.RZĘSY:
-są bardziej sprężyste
-widać nowe wyrastające malutkie rzęski 
-są dłuższe
-są ciemniejsze
-nie wypadają

To tyle o moim domowym SPA dla brwi i rzęs. Mojego specyfiku używam również na cała linię włosów, a czasami masuje nim skórę całej głowy. Ale o pielęgnacji włosów kiedy indziej :)  Myślę, że efekty są naprawdę widoczne, a buzia sama się uśmiecha kiedy po umalowaniu rzęs moja własna mama zarzuca mi, że dokleiłam sobie sztuczne rzęsy :) 

Do następnego! xoxo 



Cześć ponownie! :) Jak się macie? Bo u mnie w porządku, szału nie ma ale żyję dalej. Weekend udany, urodziny kumpla w miłym gronie znajomych z technikum oraz tradycyjnie cudny czas z moim mężczyzną ♥ Dzisiaj chciałabym pokazać wam jakie szorty udało mi się stworzyć jakiś czas temu dla mojej kuzynki. Powstały one ze spodni z lumpeksu. Kosztowały może ze 3 zł? Więc naprawdę dobry dill! :) Wystarczyło obciąć nogawki, postrzępić dół, porobić dziury, wybielić i dodać ćwieki. Mają wybielone również maleńkie serduszko na kieszonce A oto one:
Mi się bardzo podobają więc myślę, że na lato również dla siebie takie zrobię :) 

Od kilku dni mam okazję stosować krem AA Wrażliwa Natura 20+, aktywnie nawilżający krem na noc dla skóry wrażliwej marki Oceanic, który był nietrafionym prezentem mojej siostry więc mi go podarowała :)
Mimo wielu negatywnych opinii jakie czytałam na jego temat jak dla mnie sprawdza się w 100%. Nie stosuję go tylko na noc, ponieważ jestem posiadaczką skóry mieszanej (niestety) więc zawsze przed makijażem mam suchą skórę, a po paru godzinach strasznie się świecę :( Dlatego jeśli chcę uzyskać makijaż bez żadnych defektów muszę mieć mocno nawilżona skórę przed nałożeniem czegokolwiek. Krem ogólnie się sprawdza jedynie co bym zmieniła to jego konsystencja. Jest bardzo gęsty, a zarazem bardzo mokry (nie wiem jak to w inny sposób opisać) co sprawia, że nie rozprowadza się go zbyt przyjemnie dlatego konsystencja jest dla mnie minusem.  Plusami, które sprawiają, że chętnie sięgnę po ten krem jeszcze raz są: przyjemny i delikatny zapach,bardzo wydajny, nie uczula, nie zapycha skóry, nie podrażnia, spodobało mi się również opakowanie (taki mini słoiczek). Tak więc z chęcią polecam go osobom, które również maja problemy ze skórą mieszaną i podatną na podrażnienia.

Do następnego! xoxo 



Cześć! Jestem Ewelina, dla znajomych Dżawelina. Mam 20 lat i w zeszłym roku ukończyłam Technikum Informatyczne. Większość z Was pewnie pomyśli "dziewczyna informatykiem?" .. tak, tak też jestem w szoku :D Kiedyś bardzo interesowałam się komputerami ale najbardziej grafiką komputerową co związane było z obróbką zdjęć, jednak z czasem mój obraz na przyszłość przestał wiązać się z komputerami. Większą uwagę zaczęłam skupiać na fotografii, aktualnie mojej obsesji.
Swój pierwszy aparat kupiłam sobie za pieniądze z Komunii. Pamiętam jeszcze, że wtedy zwykła cyfrówka kosztowała dla mnie majątek, teraz taką samą (o ile w ogóle jeszcze takie robią) zapłaciłabym mniej niż 100 zł :) Ale jak się to mówi "nie ważne jaki sprzęt, ważne jaki fotograf". Lubiłam "klikać" fotki makro (chyba wiecie o co chodzi.. każdy z początku cyka kwiatki, owady itp.), jednak z czasem zaczęłam fotografować ludzi, co nie wychodziło mi chyba najgorzej :) Później spędzałam masę czasu na ich obróbce, na którą patrząc dzisiaj łapie się za głowę hihi. Aktualnie władam Nikonem D60 ale nie jest on moją własnością. Lustrzanka należy do mojego chłopaka więc można powiedzieć, że przechowuje ją u siebie. Niektóre zdjęcia możecie zobaczyć w Sliderze powyżej, a z czasem może będę umieszczać je również w postach :)

Kolejną moją manią są kosmetyki, nie widzę bez nich życia :D Chodząc po sklepach drogeryjnych typu Rossman, Natura nie mogę wyjść choć bez żelu pod prysznic lub szminki o zabójczym kolorze co ostatnio jest moja obsesją. ALE! To, że lubię kosmetyki nie znaczy, że jestem jakąś "tapeciarą" po prostu lubię delikatnie dopieścić swój wygląd :) Lubię eksperymentować więc myślę, że pokażę wam również różne triki na szybszy porost włosów, rzęs i brwi przetestowane na własnej czuprynie :) Co jakiś czas będę również umieszczać recenzję kosmetyczne.

Interesuje się również tak zwanym DIY (Do It Yourself). Lubię przerabiać stare ubrania poniewierane gdzieś w szafach, tworzyć biżuterię (bransoletki, naszyjniki, kolczyki), wyrabiać przeróżne ozdoby z masy solnej, a także dopieszczać wygląd innych domowych gadżetów.

Tak więc oto jestem ja... Szalona Dżawelina wita wielki Świat Blogerów!

Do następnego! xoxo